Są takie opowieści, po których czytelnik musi odpocząć. Ochłonąć i nabrać sił. Są opowiadania nie będące właściwie opowiadaniami lecz dziurkami od klucza, przez które próbujemy poznać tajemnice innych światów. Zerkamy i usiłujemy zrozumieć. Obserwujemy zaledwie fragment, ale mi osobiście w zupełności to wystarcza. Nie chciałbym widzieć więcej. Tego całego lunaparku z szalonymi atrakcjami. Dzieci o główkach pokrytych szkliwem, dzieci widzących więcej niż niejeden dorosły. Dziwnych roślin z ostrymi ząbkami i dyniowatej widowni na pokazie pijanego kuglarza. Nie chciałbym trafić do krain pana Ligottiego. Ani w pełni pojąć ich sekrety.

